czwartek, 28 października 2021
Miło Cię widzieć!

Bezpiecznie, bezpieczniej.... Solarium

Przed bieżącym wydaniem czasopisma postawiliśmy sobie za cel ocenę sytuacji panującej w branży solaryjnej na podstawie opinii zebranych pośród największych producentów i importerów działających na rynku solaryjnym oraz innych i podmiotów z nim związanych.


Wynik, a dokładniej przedstawiona przez większość opinia, nie mogły zaskoczyć, gdyż wypowiadane kwestie pokrywają się z tym, co publikowaliśmy już na naszych łamach, a także z zasłyszanymi opiniami ludzi na co dzień pracujących w salonach solaryjnych.


Niestety, ocena branży solaryjnej przez pryzmat prowadzonych w niej kampanii pod znamiennymi hasłami typu „u nas taniej”, „najtańsza minuta w mieście”, czy wreszcie „druga wizyta gratis”, dość skutecznie zaczęły promować nie tyle jakość i zdrowe zasady, co raczej bylejakość i niekompetencję obsługi i właścicieli studiów solaryjnych. Opalanie na starych, zniszczonych urządzeniach, brak kontroli nad sprawnością maszyn, zaniedbywanie prawidłowej i terminowej wymiany lamp, niestety, często niezwykle tanie usługi stawały się przykrywką tych niedoskonałości. DLA TAKICH PUNKTÓW NA RYNKU JUŻ NIE MA MIEJSCA! Co zresztą zgodnie podkreślili wszyscy biorący udział w naszej ankiecie. „Przede wszystkim wycofały się z biznesu mniejsze solaria, posiadające starsze urządzenia w mniejszej ilości. Spowodowało to też znaczący spadek cen urządzeń używanych, ze względu na pojawienie się na rynku dużej ich liczby.” – Paweł Grabowski, Ergoline. „Od pewnego czasu widać pewną prawidłowość. Na rynku funkcjonują tylko te salony, które postawiły na jakość urządzeń, na kompetencje pracowników i na długi perspektywiczny rozwój. Miejsca, w których prowadzi się biznes solaryjny z uwzględnieniem każdego aspektu zdrowo prowadzonej działalności, i w którym na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo i komfort klienta. Tam nie ma miejsca na półśrodki. Takie studia solaryjne powstają w Polsce. Co więcej, kilka z nich otwarto właśnie w czasie, gdy tak głośno idobitnie mówiono o kryzysie, czy nawet o katastrofie na rynku solaryjnym.” – Rafał Bielawa, Nova 2.


„Sytuacja w zasadzie się ustabilizowała. Największy odpływ klientów mamy już za sobą. (…) Z rynku ubyli też właściciele małych pojedyńczych urządzeń, a ci którzy pozostali obserwują minimalny wzrost zainteresowania. (…) Nastąpi wymiana generacyjna sprzętu na nowszy, bardziej dostosowany do potrzeb i aspiracji. Nie będzie to taki rozwój i przyrost jak w latach ubiegłych, ale też nie będzie to całkowita stagnacja i zastój. Rynek się oczyści i wzmocni dzięki temu.”

Zbigniew Polakow,  Tri-Star Solar

 

Na przestrzeni ostatnich miesięcy zamknięto wiele studiów wyposażonych w jedno, czy dwa solaria z tzw. starszej generacji. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta! Dalsze funkcjonowanie wymagało inwestycji, zarówno w nowe urządzenia, jak i w lokale. Jednak czy można rozwinąć swój salon, gdy jeszcze przed chwilą usługę promowano hasłami „najtaniej”? Czy miejsca, w których nie dbano o jakość i komfort klienta, o bezpieczeństwie nawet nie wspominając, mogą jeszcze wzbudzić zaufanie?


Zmiany, które właśnie następują, są niezbędne dla dalszego rozwoju branży solaryjnej. Znajdujemy się „(...) w fazie restrukturyzacji (...) branży. Byliśmy częścią szybko rosnącego przemysłu. To oznacza, że z powodu rozwoju nie wszystko było na najwyższym poziomie. W ciężkich czasach osoby mające odpowiednią filozofię i nastawienie mogą radzić sobie jeszcze lepiej i dzięki kryzysowi dodatkowo się wzmocnić. Opalanie i efekty promieni UV pozostaną jako oddzielna branża, ale musimy zrewidować dotychczasowy sposób jej prezentowania. Trzeba być bardziej zorientowanym na klienta i na koncepcję wellnessową.” – Dick van de Linde, Hapro.


„Rynek był nasycony studiami solaryjnymi i w tej chwili następuje jego czyszczenie. Z pewnością też kryzys popchnął wielu właścicieli do walk cenowych. To zły kierunek, bo doprowadził do wzajemnego wyniszczania się studiów. Jeszcze przez pewien czas, myślę, że nie dłużej niż 6 miesięcy, rynek będzie się samoregulował, ale później znowu nastąpi jego rozkwit. Podobna sytuacja była swego czasu w Niemczech, a dziś opalanie znowu staje się tam modne. Za główną oś, na której branża będzie się odbudowywała, uważam stosowanie lamp w normie 0,3 i stałe przekonywanie do nich swoich klientów.”

Grzegorz Garcon, Profil-Solar

 

Edukacja to dziś kluczowe zadanie, przed jakim staje branża solaryjna nie tylko w Polsce, ale w Europie i na świecie. Tylko nieograniczony dostęp do informacji na temat promieniowania UV, na temat syntezy witaminy D3, działania lamp solaryjnych, pozytywnych aspektów związanych z promieniowaniem. Naszym zadaniem nie jest idealizowanie branży solaryjnej, jednak jesteśmy zwolennikami zdrowej zasady, że można opalać się zdrowo i bezpiecznie, ale musi się to wiązać z szeroką wiedzą na ten temat. Już teraz można zauważyć pewną prawidłowość. Tam gdzie właściciele studiów postawili nacisk na zdrowe i bezpieczne opalanie, wszędzie tam gdzie poniesiono spore nakłady finansowe na nowe urządzenia, na bieżącą eksploatację, gdzie pojawiały się materiały dotyczące pozytywnych aspektów ekspozycji na promieniowanie, wszędzie tam nowe normy i nowe regulacje wprowadzane są dużo sprawniej niż w innych salonach. Nie jest to jednak proces łatwy, o czym świadczyć mogą chociażby sygnały płynące z innych krajów. „Okazuje się, że klienci wskazują na ogromne zamieszanie i wahają się zwłaszcza w tych krajach, w których władze nie podjęły działań mających na celu ujednolicenie obowiązujących przepisów i objęcia nimi wszystkich urządzeń. Zauważamy, że rynki, na których władze wyraźnie przekazały, kiedy i jak wprowadzą regulacje dla urządzeń używanych – jak stało się na przykład w Holandii – lepiej sobie radzą niż pozostałe.” – Christina Lorenz, ESA European Sunlight. Co więcej „(…) nowa norma jest niewątpliwie ważnym osiągnięciem, ale nie można jej postrzegać jako jedynego 'lekarstwa na całe zło', a jedynie jako wsparcie dla nowego podejścia, w którym opalanie stanowi element wellness (…) promowanie turbo opalania z ideą wellnessu i zdrowia zupełnie się nie zgadza. W wielu krajach udało się pokazać, że dobrze przygotowane i konsekwentne wprowadzenie normy 0,3 może odnieść tylko pozytywne efekty u klientów.” – Dick van de Linde, Hapro.


„Trudno nie zauważyć, że w ostatnim czasie nie tylko branża solaryjna przeżywała ogromne trudności. W przypadku naszego rynku spore problemy wynikały z równolegle prowadzonej kampanii antysolaryjnej. Niestety, już nie po raz pierwszy okazało się, że nie jest istotna rzetelna informacja, prawo do obrony i możliwość przedstawienia odmiennego punktu widzenia, liczy się tylko chwytliwy (w naszym przypadku nieprawdziwy) temat i można dosłownie wszystko. Na potrzeby chwili realizowane były programy telewizyjne, w których jeśli już zapraszano osoby z branży solaryjnej, to ograniczano im swobodę wypowiedzi. (…) Zdarzyły się jednak także pozytywne wydarzenia, jak chociażby otwarcie kilku dużych studiów solaryjnych, świetnie wyposażonych, które cieszą się ogromnym powodzeniem i dają dużo satysfakcji właścicielom.(...) Przyszłość wg nas należy do wszystkich tych, którzy inwestują w rynek solaryjny, dla których nadrzędnym celem jest zdrowie i bezpieczeństwo klienta. Te studia, w których będą pracowały urządzenia zgodne z obowiązującymi normami, które będą zarządzane przez osoby, dla których wykwalifikowany i odpowiednio przeszkolony personel to podstawa dobrze prowadzonego biznesu, to te miejsca z pewnością będą stale się rozwijać. Branża solaryjna powoli, ale skutecznie oczyści swoje szeregi. Powrócimy do czasów, w których oferowano usługę zdrową i bezpieczną i wszyscy byli z tego faktu zadowoleni”.

Rafał Bielawa, Nova 2

Warto pamiętać, że solarium to nie tylko pięknie wyglądająca opalenizna, to przede wszystkim synteza witaminy D3, poprawa samopoczucia, relaks i poczucie szczęścia. To wiele pozytywnych czynników, które jednak często zostają przyćmione atakami kierowanymi wprost w stronę opalania w solarium. Nowe regulacje to ogromna szansa dla branży, szansa na promocję zdrowia i bezpieczeństwa. To okazja na świadomą, bezpieczną i rozsądną usługę, kierowaną do wszystkich tych, którzy chcą pięknie i zdrowo wyglądać, a do tej pory urządzenia i lampy wydawały się dla nich zdecydowanie za silne. Pierwsze sygnały płynące z rynku przedstawiały obraz pełnej konsternacji i oczekiwania na to, co przyniesie przyszłość. Wiele obaw, zaś konstatacja tylko jedna: nowa norma oznacza dłuższe opalanie. To zdecydowanie błędne rozumowanie, nowe wytyczne to przede wszystkim zdrowsza i bezpieczniejsza usługa, zdecydowanie poprawiająca wizerunek branży na zewnątrz.


„Nie ulega wątpliwości, że 2010 był najtrudniejszym rokiem dla branży solaryjnej. Zanotowała ona chyba największy spadek obrotów w salonach (…) Czynniki ekonomiczne będą prawdopodobnie ewoluować powoli w bardziej dla nas korzystnym kierunku. (…) Także początek roku 2011 pokazuje lekko, ale zdecydowanie poprawiającą się sytuację w polskich salonach. O ile sytuacja ekonomiczna osób opalających się oraz ich nastroje nie będą się pogarszać, powinniśmy widzieć dalsze postępy w tym kierunku. (…) Jednakże warunkiem tego, by nam się to udało, jest jak najszybsze podjęcie wysiłku w celu dostosowania się całej branży i wszystkich urządzeń do normy 0.3. Niezależnie czy ta norma nam się podoba czy nie, jest ona jedynym sposobem obrony przed atakami. (…) Dlatego uważam, że przy odrobinie szczęścia rok 2011, chociaż zapewne niewiele lepszy od 2010, będzie początkiem dłuższego pozytywnego trendu, który spowoduje powolne odrodzenie się branży w zmienionej formie.”

Paweł Grabowski, JK-Solaria

 

Teraz liczy się tylko jedno, jak szybko zdrowsza i bezpieczniejsza usługa pojawi się w każdym salonie! Wcześniej czy później trzeba będzie dokonać koniecznych przekształceń. Warto jednak już dziś informować klientów o zbliżających się zmianach, oferować usługę według nowych wytycznych i tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz tłumaczyć. Terapia szokowa to w tym wypadku nie najlepsze rozwiązanie i warto już dziś wprowadzić w życie plan, w którym nowa norma nie będzie traktowana jako wróg, lecz jako przyjaciel promujący zdrowsze i bezpieczniejsze opalanie. Pamiętajmy, że solarium powstało nie tyle z myślą o pięknej brązowej opaleniźnie, a jako aparat do leczenia chorób skóry za pomocą promieni ultrafioletowych. W tym kontekście należy pamiętać o największym atucie opalania w solarium, a mianowicie o syntezie witaminy D3, która w historii tej branży coraz bardziej spychana była na dalszy plan przez piękną opaleniznę. Taka promocja branży trwa do dziś, a szkoda, bowiem w rękach miłośników opalania w solarium od lat znajduje się potężny oręż w postaci wspomnianej właśnie syntezy witaminy D3. Co więcej, na świecie istnieje szereg opracowań naukowych potwierdzających tę opinię.


Warto o tym mówić, informować własnych klientów. Będzie to doskonałe wsparcie działań prowadzonych przez europejski związek solaryjny, którego „(...) możliwości opierają się na przekazaniu informacji odbiorcom na temat pozytywnych efektów biologicznych światła słonecznego oraz solariów. Zakłada to także wyjaśnianie ludziom, że często brakuje im witaminy D3, a to nierzadko za sprawą ostrzeżeń przed wystawianiem się na działanie promieni słonecznych oraz przekazywanie, jakie ryzyko jest z tym związane. Zrozumienie powyższych kwestii spowoduje napływ większej liczby klientów do salonów, zaś im więcej użytkowników, tym bardziej politycy i inne osoby decyzyjne będą musiały się angażować w naszą branżę.” – Christina Lorenz, ESA European Sunlight.


„Nagonka w mediach, brak uregulowań prawnych oraz zbyt duża ilość solariów (...) to główne przyczyny tej sytuacji. Były też przyczyny pośrednie. 'Państwo' zamiast dawać 18.500 PLN doświadczonym właścicielom solariów na utrzymanie bezrobotnych, dawało pieniądze samym bezrobotnym. Otwierali oni 'pseudo' solaria, psuli rynek i po 2 latach zamykali. Sytuacja może się zmienić po wprowadzeniu normy 0,3 w używanych urządzeniach i stworzeniu odpowiednich regulacji prawnych zmuszających wszystkich do wprowadzenia tej normy w jednym czasie. (...) Promieniowanie słoneczne jest najbardziej niebezpieczne dla osób rzadko naświetlających się promieniami UV. W naszej strefie klimatycznej żyć bez solarium się po prostu nie da.”

Maciej Zarembski, Mazpol

 

Wspólne działania na każdej płaszczyźnie z pewnością przyniosą poprawę wizerunku branży i wpłyną na jej dalszy rozwój. To szansa dla nas i wszystkiego co z rynkiem solaryjnym związane. Pamiętajmy, że nasze zdanie podzielają także niektórzy światowej sławy naukowcy. Jednym z nich jest profesor Michael Holick z Bostońskiej Akademii Medycznej, specjalista fotobiolog i dermatolog, który od ponad 30 lat prowadzi badania nad witaminą D. Uważa on, że „witamina D odgrywa decydującą rolę w kierowaniu systemem odpornościowym. Utrzymuje mechanizmy obronne w ciągłej gotowości, przygotowane do ataku przeciw infekcjom, jak również przeciw namnażaniu się komórek rakowych”. Profesor Holick dodaje: „Odkryliśmy, że zdrowi młodzi dorośli, którzy zimą raz w tygodniu odwiedzali solarium, mieli we krwi odpowiednią dawkę witaminy D. Ponadto wykazywali większą gęstość kości, w odróżnieniu od porównywalnej grupy ludzi, którzy nie odwiedzali solarium. Dlaczego to takie ważne? Zimą zarówno w Europie Środkowej jak i w części USA nie istnieje możliwość produkcji witaminy D przy udziale naturalnego słońca. Powodem jest brak promieni UVB.”


„Odnotowywaliśmy dalszy spadek sprzedaży oraz zainteresowania klientów produktami solaryjnymi. (…) Media umacniają przekonanie, że opalanie jest niezdrowe i niebezpieczne dla naszego zdrowia i w głównej mierze przyczynia się to do spadku liczby osób korzystających z tej formy opalania. Naszym zdaniem możliwe jest wyjście z obecnej sytuacji jedynie po dokładnym 'oczyszczeniu' rynku, co wiąże się z upadkiem wielu punktów usługowych i zmianą wizerunku branży. Wprowadzenie i przestrzeganie normy 0,3 może zapoczątkować ten proces i ponownie zwiększyć zainteresowanie konsumentów bezpiecznym opalaniem.”

Danuta Denkowska, Intersun

 

To nie jedyny przykład „(...) Niektóre organizacje lekarskie twierdzą nawet, że znaczenie witaminy D3 było do tej pory niedoceniane. W swoich badaniach prof. Dr. Spitz udowadnia, że prewencyjne działanie witaminy D3 przeciw chorobom cywilizacyjnym jest bardzo ważne. Pisze o tym też w swojej książce ’Witamina D3’. Ale także specjaliści od osteoporozy podkreślają, że witamina D3 ma większy wpływ na utrzymanie zdrowych kości niż do tej pory sądzono. Dlatego też zaleca się dłuższe naświetlanie promieniami słonecznymi, które stymulują produkcję witaminy D3. To na razie drobne sygnały zmian, ale idziemy w dobrą stronę.” – Klaus Lahr, KBL AG.


„Uważam że sytuacja na polskim rynku solaryjnym w roku 2010 była dramatyczna. Radykalnie spadła sprzedaż urządzeń zarówno nowych jak i tych używanych. Stale zmniejszająca się liczba klientów studiów doprowadziła do serii bankructw, co negatywnie wpłynęło na sprzedaż kosmetyków i lamp. (…) Mimo fatalnego roku ubiegłego, obecnie dostrzegamy symptomy powolnego ożywienia. (…) Kryzys przetrwali tylko najsilniejsi (właściciele solariów), a co za tym idzie najlepiej przygotowani do świadczenia usługi zarówno pod względem merytorycznym, sprzętowym jak i lokalowym. (…) Już niedługo branża solaryjna będzie opierać się na dużych, liczących 6-7 kabin solariach oraz wielkich sieciach salonów do opalania.”

Rafał Zieliński, Solar Plus

 

Witamina D powstaje pod wpływem ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe. Oznacza to, że jeden z ważnych czynników wspomagających odporność jest wprost zależny od otrzymywanej dawki promieniowania, czyli przebywania na słońcu. Nie od dziś wiadomo, że w naszej szerokości geograficznej panuje dość długi okres, w którym promienie słoneczne padają pod takim kątem, że synteza witaminy D już nie zachodzi. To doskonała okazja, aby uzupełnić nieskuteczną dietę i odwiedzić solarium w celu dostarczenia organizmowi wystarczającej ilości witaminy D. Dobre, sprawne technicznie urządzenia i dobre, spełniające normy lampy to absolutna konieczność w nowoczesnych salonach solaryjnych. Salonach, które będą kształtowały ten rynek przez najbliższe lata. Promujmy zdrowe i bezpieczne opalanie, promujmy radosną i jasną przyszłość naszej branży.


Nasza przyszłość spoczywa w naszych rękach, a zatem także w Twoich!


Źródło:


www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 1/2011 str. 18-22

Oceń ten artykuł
(9 głosów)