piątek, 14 sierpnia 2020
Miło Cię widzieć!

UWOLNIĆ SIĘ ZE ZŁOTEJ KLATKI

8-Fot.Archiwum.jpgCzas na wyjście ze strefy komfortu.

 

Zmiany! Z jednej strony ich wyczekujemy tkwiąc w stagnacji, z drugiej – sama myśl o zmianach budzi w nas lęk. Strefa komfortu, jaką każdy z nas tworzy jest bezpieczna, choć... ciasna.

Złota klatka komfortu

 

Każdy z nas ma swoją własną strefę komfortu. To naturalna skłonność ludzkiego umysłu – najwygodniej mu podążać utartymi schematami. Małgorzata Krawczak, trenerka i coach relacji, w programie wellness „Odkryj w sobie Kobietę Sukcesu”* prowadzonym jesienią na portalu Wellnessday.eu, pisze o strefie komfortu, jako o złotej klatce, która „daje nam poczucie bezpieczeństwa, ale odbiera odwagę, pewność siebie, autorytet i spycha nas na drugi plan”. Oto siedząc w złotej klatce komfortu, tkwimy w toksycznych układach i zależnościach, popadamy w stagnację, zwątpienie, rezygnację, co czyni nas nieszczęśliwymi w takim życiu, jakie mamy. „Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie bardzo podoba nam się taka sytuacja, jesteśmy zmęczeni pewnymi relacjami, denerwują nas zachowania innych i nasze, i nie mamy siły, aby się temu przeciwstawić.” – pisze dalej Małgorzata Krawczak.

 

Wymiar złotej klatki

 

Pewna doza rutyny jest absolutnie potrzebna do tego byśmy czuli się bezpiecznie, jednakże złota klatka komfortu usypia naszą czujność i buduje mur ograniczeń, zza którego przestajemy widzieć szanse i możliwości rozwoju. Kinga, która od dziesięciu lat jest w domu z dziećmi, nie wierzy, że cokolwiek umie, nie wierzy, że do czegokolwiek poza prowadzeniem domu się nadaje, wynajduje tysiąc argumentów „przeciw” szukaniu pracy, i drugie tysiąc „za” tym, by zostać w domu kolejny rok. Jej złota klatka to trzypokojowe mieszkanie, trasa do szkoły, do sklepu, do teściów i mąż, który zarabia na ich utrzymanie. Złota klatka Janiny to od trzydziestu lat ta sama fryzura, te same ciuchy, a po rozwodzie – stos słodyczy, którymi zajada smutek i samotność, wypełniając swoje ciało tłuszczem, zamiast radością. Złota klatka Kuby to wykonywanie poleceń ojca w rodzinnej firmie, realizowanie jego strategii, mimo iż Kuba ma nowe pomysły na optymalizację działania, większe zyski i pozyskanie nowych klientów – to nie wierzy, że ojciec mógłby zgodzić się te pomysły wcielić w życie.

 

Gdy widzimy takie sytuacje, stojąc z boku, dziwimy się, że ludzie potrafią żyć w owych klatkach latami. Jednakże, gdy ktoś zwróci nam uwagę na naszą własną złotą klatkę, bronimy się przed wyjściem z niej mówiąc: to nie takie proste...

 

Ciało migdałowate – strażnik złotej klatki

 

Ciało migdałowate to taki ośrodek w mózgu człowieka, który sprawuje kontrolę nad tętnem, ciśnieniem krwi, temperaturą ciała i innymi wskaźnikami związanymi z układem nerwowym. Niektórzy naukowcy nazywają ciało migdałowate „mózgiem emocjonalnym”, ponieważ bierze udział w regulacji najbardziej pierwotnych, instynktownych zachowań (np. zaspokajanie głodu, strach). Ciało migdałowate jest doskonale skonstruowaną „sondą”, która z daleka wykrywa nowe groźne obiekty czy sytuacje, mogące zagrażać naszemu życiu. Działa również wtedy, gdy nagle musimy postąpić inaczej niż zazwyczaj, albo nawet wyobrażamy sobie taką sytuację. Ciało migdałowate poniekąd pilnuje, abyśmy grzecznie siedzieli sobie we własnej strefie komfortu.

 

Wrażliwość ciała migdałowatego jest różna, dlatego jednych występ wśród publiczności mile połechta i będą się czuli jak w swoim żywiole, innych paraliżuje myśl, że mają zabrać głos na zebraniu własnego działu. Ciekawe badania przeprowadził Jerome Kagan**, psycholog, który całe życie zawodowe poświęcił badaniom nad emocjonalnym rozwojem niemowląt, a później dzieci. Wysoka reaktywność emocjonalna (czyli właśnie ciała migdałowatego) sprzyja introwersji, a niska – ekstrawersji. Dlatego też introwertykom wystarcza taka ilość bodźców, przy której ekstrawertycy zazwyczaj się nudzą. Badania Kagana kontynuował dr Carl Schwartz, gdy niemowlęta stały się nastolatkami. Z pomocą skanera fMRI badał reakcje ciała migdałowatego ekstrawertycznych i introwertycznych niepełnoletnich na wyświetlane zdjęcia twarzy nieznanych osób. I cóż się okazało? Wolna wola i doświadczenie życiowe zdobyte przez kilkanaście lat życia nie okiełznały ciała migdałowatego – nadal dzieci z grupy wysoce reaktywnej jako niemowlęta (w przewadze introwertycy) miały wyższy poziom reakcji ciała migdałowatego na fotografie obcych, niż ekstrawertycy.

 

Wniosek z tego taki, że ciało migdałowate działa w swej pierwotnej formie opartej na instynkcie niezależnie od wieku. Jeżeli jeszcze jesteś osobą, którą męczy nadmiar wszelakich bodźców i masz skłonność do zamykania się w sobie – wyjście ze złotej klatki komfortu nie będzie łatwe. Może i niełatwe, ale możliwe!

 

Wytrychem, pilnikiem i cierpliwością...

 

Wyjście ze złotej klatki wymaga czasu i jest przedsięwzięciem długofalowym. Tylko cierpliwość, stanowczość i działanie krok po kroku zapewni nam skuteczne obejście strażnika jakim jest ciało migdałowate.

 

Bywa oczywiście, że wyjście ze strefy komfortu jest następstwem zewnętrznej rewolucji – jeżeli przez ostatnich piętnaście lat idziemy o poranku do tej samej pracy, która w zasadzie nie przynosi nam ani wielkich pieniędzy, ani satysfakcji (jest bo jest) i znajdujemy na biurku wypowiedzenie, to w pierwszym momencie ciało migdałowate wywoła u nas szereg reakcji fizjologicznych od zimnych potów, po kołatanie serca, niedowierzanie, szok, może agresję, może płacz. W tym wypadku wypowiedzenie jest rewolucją, która niszczy dotychczasową klatkę komfortu.

 

Jednakże rewolucji, które siłą pędu wyrzucają nas ze złotej klatki, nie ma znowu tak wiele. Najczęściej za wychodzenie z własnej strefy komfortu musimy wziąć odpowiedzialność sami i mieć świadomość, że będzie to wymagało czasu, zaangażowania, pracy. Bez samoświadomości własnych ograniczeń (SOLARIUM & Fitness nr 3/2012, str. 16-17) i wzięcia odpowiedzialności za własne działania (SOLARIUM & Fitness nr 4/2012, str. 8-9) z klatki nie wystawimy nawet stopy.

 

Dobre zakończenie

 

Wiemy już jak działa ciało migdałowate i wiemy, że opuszczanie złotej klatki zawsze wiąże się z pewnego rodzaju ryzykiem, dyskomfortem, utratą bezpieczeństwa w obecnej formie, z przełamywaniem własnych barier, przełamywaniem narzuconych sobie ograniczeń (bo czym innym są kraty w naszej złotej klatce, jak nie narzuconymi sobie ograniczeniami?). To także stawianie czoła rzeczywistości wokół i umiejętność trwania przy rozpoczętej zmianie, mimo oporów ludzi, którym nasze wyjście może się nie spodobać. Wyjście z klatki jednej osoby, to szereg zmian także w życiu osób wokół.

 

Kinga wychodząc ze swojej złotej klatki, usłyszała od męża, że on absolutnie zabrania jej pracy w pobliskim sklepie odzieżowym, bo nie przystoi, żeby „żona prawnika handlowała szmatami”. Janina odwiedziła dobrego fryzjera, przygarnęła psa, a długie spacery na jakie z nim chodzi przyczyniają się do utraty kilogramów i... zdobywania nowych znajomości. Opowiadając córce z podekscytowaniem o spacerze jaki ją czeka z właścicielem pewnego spaniela usłyszała: „Ależ ty jesteś za stara żeby chodzić na randki, nie ośmieszaj się mamo”.

 

Kinga i Janina wybrały wychodzenie ze strefy komfortu małymi krokami. Jeden mały cel, drugi, trzeci, kawałek, po kawałku, by nie wystraszyć ciała migdałowatego wielką rewolucją. W efekcie po roku od wprowadzenia pierwszych zmian, Kinga zdecydowała otworzyć własny prywatny punkt przedszkolny. Mąż po miesiącach protestów i krytyki, wspiera ją od strony formalnej i pomaga znaleźć odpowiedni lokal (chociaż nadal nie jest zadowolony). Kinga jest przerażona, owszem, ale czuje też ekscytację i powoli zaczyna wierzyć, że do czegoś jednak się nadaje. Janina ma dziesięć kilo mniej, więcej kolorowych bluzek w szafie, poranki zajęte na spacerach z nowym znajomym (i psami), a czwartki spędza w pracowni malarskiej, odkrywając swoją nową pasję.

 

Pułapka nowej klatki

 

A Kuba? Kuba odszedł z firmy ojca i zatrudnił się u konkurencji. Jego szef to wybuchowy manipulant, który wie wszystko najlepiej. Kuba trzyma nadal swoje pomysły w szufladzie i siedzi cicho. Czy Kuba wyszedł ze swojej strefy komfortu? Czy może po prostu pomalował kraty na inny kolor?

 

Zima sprzyja odpoczynkowi i stagnacji. Wiosna – to czas na zmiany. Mamy zatem dodatkowy impuls, by wyjść z własnej strefy komfortu!

 

* Cytat z Programu Wellness: „Odkryj w Sobie Kobietę Sukcesu”, dostępnego bezpłatnie pod adresem: http://wellnessday.eu/programy-wellness/program-wellness-odkryj-w-sobie-kobiete-sukcesu.


Beata Mąkolska

Wydawca portalu zdrowego stylu życia dla kobiet
WellnessDay.eu

 

 

http://najwspanialsze.pl/

"NAJWSPANIALSZE" nr 1/2013, str. 8-10

Oceń ten artykuł
(5 głosów)