czwartek, 28 października 2021
Miło Cię widzieć!

Na współczesną kosmetykę składa duża wiedza teoretyczna, umiejętności praktyczne, cała gama kosmetyków jak również sprzęt do wykonywania zabiegów.

 

Typ urody Zima przeważa na kuli ziemskiej – zalicza się do niego wszystkie osoby o urodzie śródziemnomorskiej, latynoskiej, azjatyckiej, afro-amerykańskiej i arabskiej. 

 

Witamina D odgrywa decydującą rolę w kierowaniu systemem odpornościowym. Utrzymuje mechanizmy obronne w ciągłej gotowości, przygotowane do ataku przeciw infekcjom, jak również przeciw namnażaniu się komórek rakowych”.

 

 

Powyższe stwierdzenia pochodzą od profesora Michaela Holicka z Bostońskiej Akademii Medycznej, specjalisty fotobiologa i dermatologa, który od ponad 30 lat prowadzi badania nad witaminą D, będąc jednocześnie jednym z najbardziej znanych specjalistów zajmujących się tym zagadnieniem na świecie.

 

Witamina D powstaje pod wpływem ekspozycji na promieniowanie ultrafioletowe. Oznacza to, że jeden z ważnych czynników wspomagających odporność jest wprost zależny od otrzymywanej dawki promieniowania, czyli przebywania na słońcu. Nie od dziś wiadomo, że na naszej szerokości geograficznej panuje dość długi okres, w którym to promienie słoneczne padają pod takim kątem, że synteza tej witaminy już nie zachodzi.

 

Jakie są skutki niedoboru tej witaminy? Jest ich wiele, obok krzywicy u dzieci i osteoporozy u dorosłych, zmniejszenia odporności i powstawania stanów zapalnych skóry, warto wspomnieć o zwiększeniu ryzyka chorób autoimmunologicznych.

 

W problem braku naturalnego światła w niektórych częściach globu wspaniale wpisuje się wynalazek Friedricha Wolffa, który w 1975 roku wyprodukował pierwszą świetlówkę UV i zaobserwował, że promienie UVB syntetyzują witaminę D3 i aktywują proces produkcji pigmentu. Kolejnym krokiem było umieszczenie lamp pod akrylową powłoką, która przepuszczała promienie ultrafioletowe, tak oto powstało pierwsze urządzenie zwane dziś solarium. Wprawdzie celem Wolffa nie było opalanie, a leczenie chorób skóry za pomocą promieni ultrafioletowych, jednak „sztuczne słońce” nie tylko leczyło, ale i dawało piękną opaleniznę.

 

Znalazło to potwierdzenie w badaniach przeprowadzonych przez profesora Holicka, który komentuje wyniki w następujący sposób: „Odkryliśmy, że zdrowi młodzi dorośli, którzy zimą raz w tygodniu odwiedzali solarium, mieli we krwi odpowiednią dawkę witaminy D. Ponadto wykazywali większą gęstość kości. W odróżnieniu od porównywalnej grupy ludzi, którzy nie odwiedzali solarium. Dlaczego to takie ważne? Zimą zarówno w Europie Środkowej jak i w części USA nie istnieje możliwość produkcji witaminy D przy udziale naturalnego słońca.”

 

Widzimy więc, że warto promować usługę solaryjną nie tylko przez pryzmat pięknie opalonego ciała, ale przede wszystkim jako źródła drogocennej witaminy D3, poprawy samopoczucia, relaksu, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym. To wiele pozytywnych czynników, które jak można zaobserwować w ostatnim czasie, coraz częściej przebijają się pomiędzy złośliwymi i bezpodstawnymi atakami, które dosięgają naszą branżę. Co więcej, zapominając o kwestii opalania się na plaży pod niekontrolowanym źródłem światła, a przecież jedynie w solarium mamy możliwość kontrolowania dawki promieniowania UV.

 

Należy jednak pamiętać, że wszystko winno być dozowane z umiarem, bowiem choć brak słońca i promieniowania UV prowadzi do różnych schorzeń, to przy jego przedawkowaniu również jesteśmy narażeni na choroby. Tutaj ogromną rolę odgrywa edukacja prowadzona w mediach, w tym także ogólnodostępnych, a nie tylko branżowych, oraz praca wszystkich ludzi na co dzień stykających się z miłośnikami opalania w solarium. Należy pamiętać, że usługa solaryjna to nie tylko biznes, to dbałość o zdrowie i bezpieczeństwo naszych klientów.

 

Niezawodne, sprawne technicznie urządzenia i dobre, spełniające normy lampy to absolutna konieczność w nowoczesnych salonach solaryjnych. Salonach, które będą kształtowały ten rynek przez najbliższe lata. Promujmy zdrowe i bezpieczne opalanie, promujmy radosną i jasną przyszłość naszej branży.

 

Branża solaryjna już dziś zmienia swój obraz, dostosowując się do nowych przepisów. Co za tym idzie, jakość i bezpieczeństwo samej usługi ulegnie poprawie, coraz częściej w drzwiach salonów będą pojawiać się osoby, które nie oczekują jedynie pozyskania świetnej opalenizny. Pamiętajcie, możecie zaproponować im coś znacznie ciekawszego i lepszego.

 

Red.

 

 

Źródło: www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 4/2010 ss. 34-35

Kąpiele słoneczne w samo południe bez kremu z filtrem chroniącym przed nadmiernym promieniowaniem? Tak!

 

To wręcz recepta na wyrównanie niedoborów witaminy D, ale... cieszyć się mogą jedynie mieszkańcy Wielkiej Brytanii. Bo tam właśnie przeprowadzono badania, które dowiodły, że 10-15 minut dziennie w południowych promieniach słonecznych w letnie miesiące pozwala zgromadzić wystarczający zapas tak ważnej przecież dla organizmu witaminy.

 

Oczywiście te doniesienia są sprzeczne z ostrzeżeniami ostatniej dekady, żeby unikać przebywania na słońcu między godziną 10 a 14., a jeśli już to koniecznie, zabezpieczać skórę kremem z silnym filtrem. Kampanie zdrowotne na rzecz walki z rakiem namawiały dotąd do pełnej ochrony przed słońcem, by zmniejszyć ryzyko zachorowania na raka skóry (w tym śmiertelnego czerniaka). Weryfikacja stanowiska wynikła z niepokoju o konsekwencje w postaci niedostatecznego poziomu witaminy D, bo aż 90% zapotrzebowania na nią pochodzi z oddziaływania promieniowania słonecznego na skórę. Pojawiły się doniesienia o rosnącej liczbie dzieci z krzywicą na skutek braku witaminy D. Dlatego najnowsze zalecenie to: „krótko a często”.

 

Niezbyt długie, ale systematyczne ekspozycje na słońce działają prozdrowotnie. Latem należy nasłoneczniać twarz, ramiona i nogi przez 10-15 minut trzy razy w tygodniu, i to zanim nałożymy kremy ochronne, najlepiej w godzinach południowych, gdy syntezujące witaminę D promieniowanie UV-B jest najbardziej intensywne. Zimą zapasy z letnich kąpieli słonecznych stopniowo kurczą się, zaś promieniowanie UV-B nad Wielką Brytanią jest minimalne. Należy wtedy jeść tłuste ryby, tak bogate w potrzebną witaminę, albo zażyć zimowego słońca gdzieś w cieplejszych krajach.

 

Profesor Rona Mackie z Brytyjskiego Stowarzyszenia Dermatologicznego, wykładowca Wydziału Medycyny na Uniwersytecie w Glasgow zwraca uwagę na konieczność zweryfikowania i uzupełnienia dotychczasowej wiedzy o wpływie promieniowania słonecznego na zdrowie. Bo chociaż nadmierne korzystanie ze słońca to wciąż główna przyczyna raka skóry, to jednak opalanie się z umiarem jest wręcz niezbędne, aby utrzymać prawidłowy poziom witaminy D w organizmie. Surowe zasady korzystania ze słońca, zakazy i nakazy, narodziły się w Australii.

 

Promieniowanie słoneczne jest tam wyjątkowo silne, stąd nie sprawdzają się w Wielkiej Brytanii, bo tu warunki klimatyczne są zupełnie inne. Nowa wiedza stopniowo przeciera szlaki, ale według profesor Mackie, należy znaleźć złoty środek między bezkarnym korzystaniem ze słońca i takim z użyciem kosmetyków blokujących dostęp promieniowania do skóry; minimalizować ryzyko raka skóry, ale uzupełniać poziom witaminy D.

 

Po zimową dawkę witaminy D najlepiej udać się na Wyspy Kanaryjskie, bo już szusowanie po słonecznych górskich ośnieżonych stokach może być niewystarczające. Po pierwsze u narciarza zbyt mała część ciała odkryta jest na tyle, by chłonąć promieniowanie, po drugie wychłodzenie skóry nie sprzyja wytwarzaniu witaminy D.

 

Pod takimi stwierdzeniami podpisują się: Brytyjskie Stowarzyszenie Dermatologiczne, Brytyjski Instytut Badań nad Rakiem, Brytyjskie Stowarzyszenie Diabetyków, Brytyjskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego, Centrum Chorób Serca, Stowarzyszenie Leczenia Osteoporozy. Oliver Gillie, którego raport wykazał, że podwyższenie poziomu witaminy D w organizmie może chronić przed 25 chronicznymi dolegliwościami, rozwiązanie odnalazł w odpowiednim dawkowaniu nasłonecznienia. Według niego konsekwentne zalecanie ludziom przez ostatnie 10 lat, by zupełnie unikali słońca, ugruntowało ich adekwatne zachowania. Tymczasem niedobory witaminy D, powstałe jako skutek ochrony przed rakiem skóry, paradoksalnie mogą otwierać drogę innym nowotworom, a także innym schorzeniom przewlekłym.

 

Profesor Peter Johnson, prezes Brytyjskiego Instytutu Badań nad Rakiem, uważa wciąż, że zalecenia stowarzyszeń lekarskich nie wpłynęły na poziom witaminy D u ludzi i że przede wszystkim nie należy mówić o takim zjawisku, jak szerzenie się niedoborów tejże witaminy; zaś wciąż trzeba podkreślać wpływ nadmiernej ekspozycji na słońce na powstawanie raka skóry.

 

Departament Zdrowia podaje, że zimą dobrym sposobem na uzupełnienie witamy D jest jedzenie tłustych ryb, jajek, płatków zbożowych i chleba wzbogaconych o witaminy. Suplementy witaminy D dostępne są w dwóch postaciach: D2 i D3 (forma D3 jest lepiej przyswajalna i ma lepsze działanie) i dodaje się je do niektórych produktów żywnościowych, np. do margaryny. Z dużą uwagą powinni podejść do tematu cierpiący na choroby układu krążenia, cukrzycę typu drugiego, chorzy na raka i choroby wynikające z obniżenia odporności, osteomalację, czyli rozmiękczanie kości u dorosłych.

 

Doktor Carrie Ruxton podkreśla, że witaminę D o wiele łatwiej zmagazynować w czasie opalania, niż pobierając ją z pożywienia, ale w krajach leżących bardziej na północ promieniowanie słoneczne jest słabe, stąd na początku wiosny u ludzi można rozpoznać duże niedobory tejże witaminy.

 

Witamina D spełnia wiele funkcji. Jest niezbędna do wchłaniania wapnia, a co za tym idzie, utrzymuje w dobrym stanie kości i zęby; spełnia znaczącą rolę w pracy układu immunologicznego. Zwiększa produkcję peptydów, które zabijają drobnoustroje lub hamują ich wzrost. Niski jej poziom naraża na częstsze choroby górnych dróg oddechowych.

 

Skoro ta cudowna witamina pełni tak kluczową rolę w funkcjonowaniu układu immunologicznego, trzeba zadbać o właściwy jej poziom. Zimowe słońce to za mało, w ten mroźny czas warto sięgnąć po suplementy.

 

 

 

Źródło: Jenny Hope, Daily Mail, 17 grudnia 2010 r.

www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 4/2010 ss. 12-13

Body Art to nie tylko zimowy program dla ciała i umysłu, tonizujący, relaksujący, a jednocześnie zasilający naszą pozytywną energię. Już po pierwszej sesji Body Art poczujemy się jak nowo narodzeni.

Jak zaistnieć na niezwykle bogatym w produkty rynku kosmetyków? Odpowiedź na to pytanie wyzwala niesamowitą kreatywność producentów.

Bambus – użyteczna roślina towarzysząca ludzkości w codziennym życiu od wieków. Ostatnio na dobre zagościł w salonach odnowy biologicznej i gabinetach SPA, przynosząc głęboką relaksację i pomoc w uzyskaniu wymarzonej sylwetki.

 

 

aascf

Jako wytrzymały, a jednocześnie lekki i elastyczny materiał, pędy bambusa służyły (i często nadal służą) do budowy domów, mostów czy ogrodzeń. Nasze mieszkania zdobią meble, podłogi i akcesoria wykonane z łodyg bambusowych. Miąższ włókien bambusowych to surowiec stosowany w produkcji papieru. W sferze kulinarnej natomiast, z powodzeniem wykorzystuje się młode pędy jako dodatek do zup czy sałatek – są cenione za swoją chrupkość oraz subtelny, gorzkawy smak.

 

Dzięki eko-modzie, która w ostatnich latach opanowała świat, możemy cieszyć się jej dobroczynnością także w nowoczesnej kosmetyce i SPA. Wyciąg z bambusa zawarty w kremach i balsamach ma działanie odświeżające i rozświetlające skórę, a także pobudzające metabolizm – dzięki czemu szybciej możemy uzyskać szczupłą sylwetkę.

 

W medycynie naturalnej używa się żywicy zbieranej z kolanek łodyg. Zawiera ona ok. 60% tlenku krzemu, który może być absorbowany przez organizm. Stymuluje on syntezę kolagenu w tkance kostnej, ułatwiając rekonstrukcję chrząstek. Duża zawartość zatrzymującej wilgoć krzemionki, obecnej w ekstrakcie z bambusa to świetny środek na nawilżenie i wygładzenie cery.

 

Bambus używany jest w celu:

• Zwiększenia precyzji masażu.

• Dostarczenia nowych wrażeń.

• Ułatwienia drenażu (stymulacja przepływu krwi i limfy).

• Ułatwienia modelarzu (rzeźbienie ciała, modelowanie wypukłości).

 

 

Krzem to także naturalny piezoelektryk – tę właściwość wykorzystuje się w jednym z najprzyjemniejszych rytuałów SPA – masażu z wykorzystaniem pałeczek bambusowych. W tym niezwykle relaksacyjnym zabiegu stosuje się pałki bambusowe o różnych średnicach i długości, co pozwala na dostosowanie ucisku i precyzyjne opracowanie poszczególnych części ciała oraz stymulację punktów refleksyjnych. Dzięki pocieraniu i rolowaniu tworzy się potencjał elektryczny, co doskonale wpływa na samopoczucie klienta – dodaje energii i chęci do życia. Łatwość manewrowania, cylindryczny kształt i delikatność w dotyku sprawia, iż pałeczka bambusowa jest idealnym akcesorium do rolowania i ugniatania, co wpływa na usprawnienie dynamiki krążenia żylnego i limfatycznego. Nie bez znaczenia jest fakt, że bambus to drewno o właściwościach bakteriostatycznych, co czyni z niego wyjątkowo higieniczny przyrząd do masażu.

 

Zazwyczaj masaż zaczyna się od zastosowania rozmiarowo największych pałek, aby przygotować i rozgrzać w pierwszej kolejności większe obszary mięśni, stopniowo przechodząc do pozostałych. Na tym etapie rzeźbimy sylwetkę i modelujemy wypukłości – masujemy pośladki, uda oraz talię. Ruchy oklepujące i wibrujące spowodują rozluźnienie najgłębszych mięśni i korzystnie wpłyną na ich elastyczność. Zmiany pałeczek przeplatamy głaskaniem dłońmi. Prędkość i siła ucisku akcesorium zmienia się w czasie wykonywania zabiegu. Ruchy są wolne, szybkie, głębokie i powierzchowne. Pałeczki o najmniejszej średnicy dają możliwość stymulacji punktów refleksologicznych na stopach i dłoniach.

 

Podstawowe ruchy w masażu bambusowym:

• Głaskanie – długie ruchy powierzchowne i głębokie stymulujące układ nerwowy.

• Ugniatanie – ruchy modelujące mięśnie.

• Uciski – lekka i głęboka kompresja na punktach reflektorycznych.

• Tarcie i oklepywanie – wpływ na skórę, ścięgna i kości.

• Wibracje – stymulacja płynów.

 

 

Stosowane przy masażu twarzy wykazują doskonałe działanie liftingujące i dotleniające. Wykonanie tego zabiegu nie jest męczące i umożliwia zafundowanie klientowi intensywnego masażu przy użyciu minimalnej siły. Zastosowanie takiego samego nacisku przy pomocy coraz mniejszej pałeczki sprawia, że wnikają one głęboko w tkanki. Łącząc zdecydowanie i delikatność ruchu jest to masaż odnawiający i upiększający ciało. Redukcja cellulitu, modelowanie i lifting niewątpliwie dodają mu atrakcyjności. To także niewątpliwa uczta dla ducha – pozostawia na długo uczucie odprężenia, lekkości i wypoczęcia.

 

 

Joanna Burbo

Specjalista ds. PR Clarena

 

 

Konsultacja merytoryczna:

Jakub Olszta

Specjalista ds. masażu i spa Clarena

 

 

Źródło: www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 4/2010 ss. 50-51

Od samego początku istnienia gatunku ludzkiego, człowiek nieustannie dążył do stworzenia dwóch magicznych mikstur: eliksiru wiecznej młodości i mikstury na wieczną sprawność seksualną, płodność i dającą zdolność rozkochania w sobie wybranej osoby.

Każdy z nas chce być zdrowy, ale tak naprawdę tylko nieliczni dostrzegają zagrożenia i mają świadomość, że o zdrowie warto zadbać samemu.

Opalanie zapobiega grypie


Wyniki badań potwierdzają: dostateczne zaopatrzenie organizmu w witaminę D obniża ryzyko wybuchu i łagodzi przebieg epidemii grypy.



Tak brzmi wniosek norweskich naukowców z badań nad epidemiami grypy, które zostały w ostatnim czasie opublikowane w czasopiśmie specjalistycznym „International Journal of Infectious Diseases”.

 

10_-_Fot._ArchiwumBadania dowodzą, iż wskaźniki zachorowalności oraz śmiertelności rosną wraz ze zmniejszającą się ekspozycją na promienie słoneczne, a tym samym niższym zaopatrzeniem w witaminę D. Szczególnie duże są różnice sezonowe w zakresie przypadków śmiertelnych: w okresie zimowym, gdy promieniowanie słoneczne jest zbyt słabe dla syntezy witaminy D przez skórę. Wtedy ich liczba wzrasta od 20 do 600 razy.


Witamina D ma działanie antybiotyczne i wzmacnia system immunologiczny. Jest wytwarzana przez skórę pod wpływem promieni UV zawartych w świetle słonecznym. W miesiącach zimowych, gdy słońce świeci nisko i krótko, poziom syntezy witaminy D przez organizm obniża się. Wtedy 'witamina promieni słonecznych' nie może już w sposób wystarczający rozwinąć swojego działania ochronnego” – wyjaśnia profesor Johan Moan z Uniwersytetu w Oslo, jeden z autorów badań.


W swoich badaniach naukowcy z Uniwersytetu w Oslo opierają się na danych dotyczących epidemii grypy w Szwecji, Norwegii, USA, Singapurze oraz Japonii, porównując w ujęciu miesięcznym wskaźniki zachorowalności i śmiertelności z intensywnością promieniowania UV ze światła słonecznego.


Wskazówka:

Streszczenie badania Asta Juzeniene, Li-Wei Ma, Mateusz Kwitniewski, Georgy A. Polev, Zoya Lagunova, Arne Dahlback, Johan Moan: „The seasonality of pandemic and non-pandemic influenzas: the roles of solar radiation and vitamin D” można pobrać ze strony SRF, www.sunlightreserchforum.eu.



Sunlight Research Forum

Sunlight Research Forum (Forum Badawcze zajmujące się światłem słonecznym) jest organizacją non-profit z siedzibą w Holandii. Celem tej organizacji jest prezentowanie szerokiej opinii publicznej najnowszych odkryć medycznych i naukowych dotyczących oddziaływania umiarkowanego promieniowania UV na organizm człowieka.

 

 

 

Źródło: www.solarium.net.pl

"SOLARIUM & Fitness" nr 4/2010 s. 10